auf deutsch Steffen Möllersłucham muzyki poważnej

"Vita Classica" - Wywiad

<< poprzednia strona

Pytanie: Outing? Wyznanie? Że słucha się muzyki klasycznej? A co w tym pikantnego? Pewno nikt z tego pijącego szampana towarzystwa z Festivalu Wagnerowskiego w Bayreuth nie będzie kręcić nosem.

Möller: Jeżeli się jednak nie w Bayreuth lecz w Wuppertalu wyrosło, to jest to jednak troszkę pikantniejsze. Czy wie Pan, kiedy zamknięto tam ostatni porządny sklep z płytami klasycznymi? Było to w 1987 roku, a więc prawie jedną generację wstecz! Pytanie: A więc był Pan czymś w rodzaju cudownego dziecka?

Möller: Wcale. Brałem wprawdzie lekcje fortepianu, ale tylko przez cztery lata. Później przebłagałem ojca, bym mógł z tym zaprzestać. Jeśli ktoś grywa na pianinie, to nie znaczy to, że jest miłośnikiem Beethovena. Jak wiadomo, nie każdy posiadacz prawa jazdy jest automatycznie pasjonatem wyścigów formuły 1. Nie spowodowały tego z pewnością kantaty Bacha, którymi traktował mnie mój ojciec-teolog. Jako dowód spójrzmy na mojego brata: On też zaczynał z ABBĄ, poczym przeszedłszy na Phila Collinsa rozwijał się dalej do Aerosmyth i Guns’n’Roses, a dzisiaj wrócił znowu do ABBY.

Pytanie: To przynajmniej konsekwentne. Ale jak to było z Panem?

Möller: Punkt zwrotny nastąpił w dzień moich trzynastych urodzin. Wtedy to kupiła mi moja matka w wuppertalskim Hertie jedną kasetę ABBY, która była na mojej liście życzeń. Ale ponieważ mieli wtedy bardzo korzystną promocję (jeśli wzięło się trzy kasety naraz), kupiła również „Muzykę dla fajerwerków” Haendla oraz piątą symfonię Beethovena.

 

Pytanie: Czy faktycznie słuchał Pan zawsze Beethovena podczas wycieczek szkolnych?

Möller: Tak, cichutko i ostrożniutko z walkmana. Moi kochani koledzy - wszyscy fani Police – mieli w autobusie monopol muzyczny. Tylko raz spróbowałem wcisnąć kierowcy kasetę z pierwszą symfonią Brahmsa. Faktycznie włożył on ją do radiomagnetofonu. Na początku wszystko było jeszcze spoko, gdy rozbrzmiały pierwsze grzmiące akordy. Niektórzy mniemali nawet, że był to jakiś nieznany utwór Iron Maiden. Po chwili jednak - gdy stało się jasne, że była to muzyka klasyczna – niewiele brakowało a poleciałyby szyby. I tak kierowca został zmuszony do puszczenia kasety Police.

Pytanie: Czy jest to naprawdę aż tak ważne, jakiej muzyki się słucha? Trzeba o tym naprawdę aż 500 stron zapisać?

Möller: 500 stron – to jeszcze zbyt mało! Muzyka – to przecież ostatnia religia okcydentu! Moi dziadkowie pytali się jeszcze przed pierwszą randką: „Jesteś katolikiem czy protestantem?“  To dzisiaj stawia się pytanie: „Jakiej muzyki słuchasz - Soul czy Reggae, Beethovena czy Bohlena?« To pytanie pokrywa wszystkie kwestie pochodne: Jaki prowadzisz styl życia, jaki styl mody oraz jaki masz stosunek do seksu?” Postacie jak Bob Marley, Tupac lub Madonna to wzorce, które można porównać z Lutrem, Kalwinem czy też z prorokiem mormonów Josephem Smithem.

wróć do "Vita Classica" >>           następna strona >>